Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow food. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą slow food. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Lodowe love!

Jestem dość aktywna kulinarnie. I działam fazami. Zachwyca mnie jakaś potrawa, produkt albo strona z przepisami i kolejne tygodnie poprawiam, ulepszam, próbuję...

Lato, zatem padło na lody, tym bardziej, że maszyna do lodów chodziła już za mną od dawna.
Przetestowałam przepisy ze strony MOJE WYPIEKI, modyfikując je deczko i cóż, moje ulubione, sklepowe, mogą się schować w zamrażalniku....

Większość przepisów zmodyfikowałam dodając do podanych ilości max. 4 żółtka.

A oto i efekt..... Smacznego!




piątek, 9 stycznia 2015

Donuts z malinowym lukrem

Jakoś bardziej kulinarnie się zrobiło niż modowo :) Ale nic to, taka pora. Taki czas, kiedy chce mi się walczyć z ponurym dyktatem zza okna.

Dziś przyszła pora na pączki z dziurką, czyli amerykańskie donuts.



W moim domu smażyło się zawsze tradycyjne, okrągłe, nadziewane wiśniami. Tylko z cukrem pudrem, ponieważ lukier był produktem pogardzanym przez moją mamę :) O kolorowej posypce nie mogło być oczywiście mowy, bo ani była dostępna, ani poważana.

Zatem, czerpiąc z tradycji drożdżowego, a łącząc ją z wpływami międzynarodowymi..... robimy donuts.

Potrzebne będą:
ok. 1 kg mąki
30 dag świeżych drożdży
1,5 szklanki mleka + 3-4 łyżki ciepłej wody
2 jajka (może być 1 jajko całe i 1 żółtko)
1/2 szkl. cukru
1/3 kostki masła
1/2 łyż. soli
2 łyżki alkoholu, coby pączki nie wciągały za dużo tłuszczu (może być rum, spirytus, ja dodałam domowy ekstrakt z wanilii na bazie wódki)

Przygotowujemy zaczyn. Czyli łączymy mleko, drożdże, sól i cukier. Mieszamy, odstawiamy aż nieco urośnie. Łączymy z mąką i pozostałymi składnikami poza masłem. Mieszamy, mieszamy i mieszamy, aż ciasto będzie odchodzić od dłoni. Na końcu dodajemy rozpuszczone masło. I znów mieszamy.
Moim zdaniem sukces drożdżowego to długie wyrabianie. Dlatego, choć czasem robię je mikserem lub "w maszynie", to i tak - najlepsze jest zawsze wyrabiane ręcznie. Ciasto powinno być dość luźne, dość jednak zwarte, żeby móc formować je w pączki z dziurką :)

Wyrobione ciasto odstawiamy na ok. 2 h, żeby podwoiło swoja objętość. Następnie na stolniczkę wysypaną mąką - siup i wałkujemy na ok 1 cm placek. Wycinamy krążki, a w nich mniejsze krążki i odstawiamy na 30-40 minut, aż podrosnął.

Smażymy w garnku wypełnionym olejem. Pewnie wielu powie, że lepiej by było na smalcu, ale ja zadowalam się olejem i też jest ok.

Lukier różowy
- 2 łyżki stołowe domowego soku malinowego
- duuużo cukru pudru. Pewnie około 3/4 szklanki
Ucieramy na gładką masę i smarujemy usmażonych donatach. Posypujemy czymś kolorowym.

Ot i gotowe. Wychodzi porcja jak na ostatnim zdjęciu + nieracjonalna ilość spożytych on the spot...

niedziela, 26 października 2014

Muffiny na brunch? Dlaczego nie?

Sobota sprzyja porządkom. W lodówce też. Nieco pieczywa, nico pomidorów i sporo sera. Jeśli został bekon albo kawałek kiełbasy - doskonale. A na to wszystko - jajo. U nas, od zielononóżek - bo zdrowe, nad wyraz zdrowe.

Krop 1.
Smarujemy formę masłem.
Krok 2.
Wypełniamy chlebem bez skórki. Choć i skórki można wyłożyć po brzegach, jeśli pieczywo jest świeże.
Jeśli mamy czerstwe pieczywo, można wcześniej namoczyć je w mleku i następnie wykleić nim formę.
Krok 3.
Wypełnić foremki chlebowe nadzieniem: wędliną, serem, pomidorami i czym dusza zapragnie. Proponuję użyć małych jajek, wtedy bez obaw się zmieszczą. Ja używam od znajomych hodowców, wiec są zdrowe i bez chemii.
Krok 4.
Posypać ziołami, solą i świeżo tartym pieprzem. U mnie króluje tymianek, ale zioła prowansalskie czy oregano będą równie dobrze dopełniać kompozycję.
Krok 5.
Zapiec w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni. Potrwa to około 15 minut. Po prostu trzeba obserwować białko - powinno być ścięte. Żółtko pozostanie płynne i cudnie rozleje się w ustach. Mniam!

Smacznego!