Nie zawsze można ode mnie usłyszeć dobre słowo na temat pogody. Lubię ciepło, ciepło upalne i lejące z nieba żar. Jesienna aura na ogół nastraja mnie chłodno do otoczenia. Zimą, najchętniej zakopałabym się w puchową norę.
Tego roku, natura jest jednak nad wyraz hojna i litościwa. Piękne słońce nas nie opuszcza, złote liście nastrajają pozytywnie.... wystarczy oversizowy wełniany sweter - i można iść w miasto.
Tworząc jesienną kolekcję miałam nadzieję na taki obrót spraw. Stąd też naturalne wełny i kamizelki pasujące zarówno na chłodniejsze poranki jak i na przyszłe, zimowe wieczory. Ciepłe, ale i delikatne. Rosną z dzieckiem - mogą być zarówno tuniką jak i dopasowanym ubrankiem.
czwartek, 16 października 2014
piątek, 19 września 2014
Minimalizm i prostota - kulinarnie, weekendowo, jesiennie
Jestem wielka orędowniczką prostoty i minimalizmu.
Nie jestem jeszcze na etapie ascezy ;) ale nic ponadto, co potrzebne, niezbędne nic nad-miarę - staram się iść tą drogą. Wychodzi różnie.
W modzie daję temu wyraz w projektach Willow Willow.
Ale ta sama prostota naturalnie przenika też do życia, wnętrza, kuchni...
Kulinarnie i weekendowo i jesiennie.Czasu wiecznie mało, pomysłów nie rzadko brakuje, a tu wszystko w jednym i do tego robi się samo.
Składniki - w zasadzie dowolne.
Dziś proponuję tak:
- garść makaronu spaghetti
- spory kawałek dyni, obranej, pokrojonej w kostkę
- 2 spore pomidory
- 30 dag podgrzybków lub kurek lub innych grzybów leśnych
- 1 dużą cebulę
- ząbek czosnku
- liść laurowy,
- 2-3 ziarnka ziela angielskiego
Wszystko wkładamy do sporego naczynia, dolewamy szklankę bulionu warzywnego lub wody. Przykrywamy pokrywką i czekamy, aż makaron zmięknie, smaki się przenikną, nasączą.
Wszystko potrwa około 30-40 minut.
Całość doprawiłam solą morską, świeżo mielonym pieprzem i świeżą kolendrą.
Nie jestem jeszcze na etapie ascezy ;) ale nic ponadto, co potrzebne, niezbędne nic nad-miarę - staram się iść tą drogą. Wychodzi różnie.
W modzie daję temu wyraz w projektach Willow Willow.
Ale ta sama prostota naturalnie przenika też do życia, wnętrza, kuchni...
Kulinarnie i weekendowo i jesiennie.Czasu wiecznie mało, pomysłów nie rzadko brakuje, a tu wszystko w jednym i do tego robi się samo.
Składniki - w zasadzie dowolne.
Dziś proponuję tak:
- garść makaronu spaghetti
- spory kawałek dyni, obranej, pokrojonej w kostkę
- 2 spore pomidory
- 30 dag podgrzybków lub kurek lub innych grzybów leśnych
- 1 dużą cebulę
- ząbek czosnku
- liść laurowy,
- 2-3 ziarnka ziela angielskiego
Wszystko wkładamy do sporego naczynia, dolewamy szklankę bulionu warzywnego lub wody. Przykrywamy pokrywką i czekamy, aż makaron zmięknie, smaki się przenikną, nasączą.
Wszystko potrwa około 30-40 minut.
Całość doprawiłam solą morską, świeżo mielonym pieprzem i świeżą kolendrą.
poniedziałek, 8 września 2014
Nie straszne jesienne chłody...
Jak byłam małą dziewczynką miałam cudne wełniane getry. Zwijały się na butach, były zrobione przez moją mamę, która w dobie "nic nie ma w sklepach" dziergała wieczorami swetry i szaliki i czapki i co tam kto wymyślił.
Getry. Są zatem moją miłością od zawsze. Potem były obecne przy harcerskim mundurku, jeszcze później w kraju - raju - gdzie, dzięki pogodzie zimową aurę rozprasza się getrami i podkolanówkami. Taki świat bez rajstop. Dla przyjezdnych, bo tubylcy raczej mocniej odziani chodzą :)
Stąd też, nie mogło zabraknąć getrów - łydkowych ocieplaczy w naszej jesienne kolekcji. Na pierwszy rzut pudrowy róż.
I jak się Wam podoba?
fot. by Loflov
ps. Już w tym tygodniu nowa kolekcja dostępna będzie na www.willowwillow.com.pl Zapraszamy!
Getry. Są zatem moją miłością od zawsze. Potem były obecne przy harcerskim mundurku, jeszcze później w kraju - raju - gdzie, dzięki pogodzie zimową aurę rozprasza się getrami i podkolanówkami. Taki świat bez rajstop. Dla przyjezdnych, bo tubylcy raczej mocniej odziani chodzą :)
Stąd też, nie mogło zabraknąć getrów - łydkowych ocieplaczy w naszej jesienne kolekcji. Na pierwszy rzut pudrowy róż.
I jak się Wam podoba?
fot. by Loflov
ps. Już w tym tygodniu nowa kolekcja dostępna będzie na www.willowwillow.com.pl Zapraszamy!
piątek, 5 września 2014
Jesienne klimaty
Uwielbiam wszystkie pory roku.
Lubię zimę. Poważnie. Choć, pewnie Ci, co mnie znają wybuchną teraz śmiechem... Ale z perspektywy koca, wełnianych skarpet i fotela i śniegu za oknem... Lubię zimę. Lubię wczesne wieczory i herbatę z truskawkowym sokiem i imbirem. Ciszę spadających płatków śniegu. Spontaniczne, pospieszne ubieranie i bieg w pierwszy śnieg. Tarzanie się i robienie bałwana. Tego pierwszego. Lubię też ostatniego bałwana i obserwowanie jak dzień za dniem znika. Zmniejsza się i daje miejsce po-zimowej jeszcze trawie.
Lubię wilgoć i mróz w powietrzu. I słońce. Tę oksymoroniczną słoneczo-mroźną aurę. I w końcu, najbardziej w zimie lubię ten ostatni akord... nadejście wiosny... nieuchronne, nieuniknione, powtarzalne...
Kocham wiosnę z rodzącą się zielenią, soczystymi kolorami.Wszędobylskim mleczem i nieskoszoną jeszcze bujną trawą. Bez i żonkile. Sałatę i inne nowalijki. Chrupanie rzodkiewek, prosto z bazarku, wytartych tylko nieco o spodnie.
Absolutnie potrzebuję i wyczekuję upalnych lipcowych dni. Przesiadywania w ogrodzie z książką i gryzienia kostek lodu, które mają jeszcze posmak wypitej właśnie kawy. Kocham robić lemoniadę i patrzeć jak znika w sekundę - chłopaki czekają, mamo! Biorę rower - mówi mój 6-latek i wydaje się, że mam przed sobą nastoletniego chłopaka, który za chwilę zniknie w swoim świecie na dobre.
Ale jest coś takiego w jesieni.... że mnie urzeka. Ilekroć nadchodzi. Babie lato, wspomnienia pierwszej poważnej i jedynej miłości, chłodne wieczory i uzasadniona konieczność picia hektolitrów niezdrowej herbaty... tak na rozgrzewkę...
I jesienna kuchnia, przetwory i wchodzenie w klimat domowych wieczorów przy wspólnej pracy.... Tak powoli zaczynamy już teraz...
Niech się uczą, niech nasiąkają...
by. SW
Lubię zimę. Poważnie. Choć, pewnie Ci, co mnie znają wybuchną teraz śmiechem... Ale z perspektywy koca, wełnianych skarpet i fotela i śniegu za oknem... Lubię zimę. Lubię wczesne wieczory i herbatę z truskawkowym sokiem i imbirem. Ciszę spadających płatków śniegu. Spontaniczne, pospieszne ubieranie i bieg w pierwszy śnieg. Tarzanie się i robienie bałwana. Tego pierwszego. Lubię też ostatniego bałwana i obserwowanie jak dzień za dniem znika. Zmniejsza się i daje miejsce po-zimowej jeszcze trawie.
Lubię wilgoć i mróz w powietrzu. I słońce. Tę oksymoroniczną słoneczo-mroźną aurę. I w końcu, najbardziej w zimie lubię ten ostatni akord... nadejście wiosny... nieuchronne, nieuniknione, powtarzalne...
Kocham wiosnę z rodzącą się zielenią, soczystymi kolorami.Wszędobylskim mleczem i nieskoszoną jeszcze bujną trawą. Bez i żonkile. Sałatę i inne nowalijki. Chrupanie rzodkiewek, prosto z bazarku, wytartych tylko nieco o spodnie.
Absolutnie potrzebuję i wyczekuję upalnych lipcowych dni. Przesiadywania w ogrodzie z książką i gryzienia kostek lodu, które mają jeszcze posmak wypitej właśnie kawy. Kocham robić lemoniadę i patrzeć jak znika w sekundę - chłopaki czekają, mamo! Biorę rower - mówi mój 6-latek i wydaje się, że mam przed sobą nastoletniego chłopaka, który za chwilę zniknie w swoim świecie na dobre.
Ale jest coś takiego w jesieni.... że mnie urzeka. Ilekroć nadchodzi. Babie lato, wspomnienia pierwszej poważnej i jedynej miłości, chłodne wieczory i uzasadniona konieczność picia hektolitrów niezdrowej herbaty... tak na rozgrzewkę...
I jesienna kuchnia, przetwory i wchodzenie w klimat domowych wieczorów przy wspólnej pracy.... Tak powoli zaczynamy już teraz...
Niech się uczą, niech nasiąkają...
by. SW
niedziela, 3 sierpnia 2014
Len nadmorski
Upały tego lata zaskoczyły chyba wszystkich. Morze - cudne. Nie ma nic piękniejszego niż droga przez las i fale, fale, fale zmieniające się w końcu w bezchmurne niebo.
by. SW
by. SW
poniedziałek, 28 lipca 2014
Lato i pełnia szaleństwa
Pierwsze dni morskiego urlopu przywitały nas mgłą. Upałem i mgłą. Ale czy potrzeba czegoś więcej niż piachu? Odrobiny spokoju i pustej plaży?
Nam nie...

poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Kwitnące jabłonie
Czekałam na wiosnę i jej kwitnące białe drzewa. Szczęśliwie udało się nam zorganizować wszystko na czas. Dziękuję @loflov i dziękuję Naili i Ramikowi!
I've been waiting for the spring and its white trees full of flowers. Luckily, we managed to organize everything on time. Thank you Loflov! Thank you Naila and Remi!
I've been waiting for the spring and its white trees full of flowers. Luckily, we managed to organize everything on time. Thank you Loflov! Thank you Naila and Remi!



















